wtorek, 5 lutego 2013
Sól drogowo-spożywcza ciąg dalszy
Jakiś czas temu była wielka afera na temat soli drogowej sprzedawanej jako spożywczą. Było to kawał czasu temu bo nawet nie mogę sobie mniej więcej przypomnieć. Całe media trąbiły o tym. I te papierowe, telewizyjne, radiowe. Osobiście bardzo nie lubię takich sytuacji. Nie ma nic przyjemnego w codziennym wysłuchiwaniu wiadomości o tym samym. Było już kilka takich sytuacji jak np. katastrofa w Smoleńsku. Ja rozumiem że akurat wspomniana tragiczna sytuacja miała spore podstawy do nagłośniania jej w mediach ale po 2 miesiącach każdy chyba już miał dość. Zresztą to jest moja opinia i pewnie nie jeden obrzucił by mnie błotem za te poglądy.
Chodząc codziennie do pracy mam przyjemność przechodzić koło dziewczyn które rozdają darmowe szare gazety lokalne. Jako że mam szacunek do ich pracy to biorę zawsze jeden egzemplarz a jak już biorę to też go przeczytam. Wspomniane poznańskie "metro" ostatnimi dniami opisywało właśnie wspomnianą wyżej "aferę solną".
Cyrk?
Poruszenia nie wzbudził we mnie fakt że ktoś sprzedawał sól drogową jako spożywczą. To jest biznes i ktoś pomyślał że można na tym zarobić. Bardziej interesuje mnie fakt że urzędy powołane do regulacji tego wszystkiego mają to po prostu w dupie. Śmieszne jest że inspekcje takie jak sanepid czy weterynaria potrzebowały aż roku czasu żeby zacząć kontrolę. Dla mnie to absurd ponieważ skoro istnieje realne zagrożenie utraty zdrowia to jak to możliwe żeby ludzie przez rok jedni to świństwo.
Czarna lista firm.
Sanepid zrobił taką listę. Było to około 650 firm. Hurtownie, producenci przypraw, makaronów, paluszków po przez piekarnie aż do gimnazjalnych stołówek. Dziwnym faktem jest że lista takich firm została stworzona tylko w oparciu o transakcje z producentami. Chodzi o to że producent sprzedawał sól jako spożywczą, teoretycznie kupujący nie musiał wiedzieć że dostaje odpad w ładnym opakowaniu. Patrząc z perspektywy firmy która została na taką listę wpisana, reputacja leci na pysk.
Nie chce mi się na ten temat za bardzo rozpisywać. Jest późno a mi się chce spać. Podsumowując. Polska to kraj absurdów. To już wiedziałem dawno temu. Ale dlaczego przez rok czasu pozwalano polakom jeść produkty z odpadku. To jest co najmniej dziwne. Ale mniejsza o to. Wcale bym się nie zdziwił gdyby się okazało że sól drogowa była lepszej jakości niż ta którą mamy w kuchni. Wcale !
wtorek, 29 stycznia 2013
Automaty parkingowe czy automaty złotówkowe
Oglądałem sobie dzisiaj całkiem przypadkowo "Fakty". Chyba to były fakty. Przyjmijmy że to był ten program. Kilka nieważnych pierdół z posiedzeń rządu i temat który mnie zainteresował. A dokładniej - automatu parkingowe - czy jak kto woli, parkomaty.
Idea automatów ?
Ja osobiście nie widzę żadnych plusów dla parkujących. Idea jest bardzo prosta. Wystarczy spojrzeć na to z perspektywy zwykłego człowieka - pieniądze. Tylko czy dorabianie kosztem innych to dobry biznes. Dla strony przeciwnej na pewno tak. Popatrzmy na to tak. Budżet jest ubogi. Co by tu zrobić żeby zreperować trochę tą sytuację. BUMM !! Ktoś wpada na pomysł tworzenia stref płatnego parkowania. Na początku obejmują tylko główne ulice miast. Później - wszystko rozprzestrzenia się jak dżuma w 1348.
Trochę odbiegłem od tematu i namieszałem ale trudno. Wracając, automaty parkingowe posłużyły za bardzo dobre narzędzie do łatania dziur budżetowych. Tak jak ich przyrodni bracia zwani fotoradarami potrafią dość skutecznie pozbawić gotówki szarych obywateli.
Co mi się nie podoba ?
To nie tak że uważam że fotoradary są złe. Jest to jakiś pomysł, dobry pomysł i był by taki dalej gdyby nie fakt że na siłę ktoś próbuje go usprawnić. Na dzień dzisiejszy pierwsza godzina postoju to 3 zł. Automaty czynne od 8 do 18 ( jeżeli mnie pamięć nie myli ) i wolne od opłat niedziele. Jeżeli wierzyć dziennikarzom ceny mają wzrosnąć, godzinny obowiązywania opłat pewnie też, zabiorą nam jeszcze darmowe niedziele. Wydaje mi się że to lekka przesada.
Gdyby wziąć do ręki mapę wszystkich urządzeń w mieście wyglądało by to mniej więcej tak jak by ktoś zostawił na niej kleksa. Pajęczyna nad miastem i lepkie ręce urzędników sprawiają dość duży problem kiedy nie mamy funduszy ponieważ znalezienie darmowego parkingu graniczy z cudem.
Jeżeli weźmiemy teraz pod uwagę podwyżki to raczej mina nie będzie wesoła. Mając 5 zł zapewne starczy nam na godzinę postoju a jeżeli ktoś chciałby zostawić auto na 8-godzinny dzień pracy to prawdopodobnie więcej wydał by na parking niż by zarobił.
Mieszkając w poznaniu mam przyjemność widzieć takie sytuacje dzień w dzień. Jestem wręcz przerażony tym co się dzieje. Ja rozumiem że ulice w centrum miasta mogą być objęte opłatą ale co powiedzieć o mieszkańcach bloków którzy nie mają dostępu do wyłączonego parkingu. Dlaczego chcąc stanąć pod blokiem muszę zapłacić? Wydaje mi się że miejsce parkingowe przy miejscu zamieszkania to standard. Tylko czekać aż na własnym podwórku zainstalują ci parkomat.
Czy jest jakieś wyjście ?
Można szukać darmowego parkingu ale z doświadczenia wiem że jest to bardzo ciężkie. Jest ich coraz mniej a jeżeli już uda nam się taki znaleźć to bardzo możliwe że będzie on tak oddalony od miejsca docelowego że sensowniej byłoby nie odpalać auta. Można także zaprzestać płacenia. Takiej taktyki raczej bym nie obierał gdyż manat może być dość bolesny. Jedyne wyjście jakie zostaje to wykupić "abonament". Ale z tego co się orientuje jest to dość drogi wydatek.
Słowem podsumowania. Uważam że modernizacja systemu płatnych parkingów idzie w niezbyt dobrym kierunku. Niemniej jednak raczej niewiele możemy zdziałać gdyż wszystkimi sprawami rządzi "góra". My możemy jedynie jednoczyć się w bólu.
Na wstępie ...
Witajcie. Nazywam się Daniel Brzozowski i nie od dziś jestem poważnie zaniepokojony kierunkiem w który zmierza nasza ukochana ojczyzna. Absurdalne poczynania partii rządzących budzą wiele kontrowersji. Dlaczego założyłem tego bloga? Bez konkretnego celu. Po prostu chcę poruszyć tematy które uważam za objaw głupoty. Nie musicie się ze mną zgadzać. To tylko moja obiektywna ocena
Subskrybuj:
Posty (Atom)

