wtorek, 29 stycznia 2013
Automaty parkingowe czy automaty złotówkowe
Oglądałem sobie dzisiaj całkiem przypadkowo "Fakty". Chyba to były fakty. Przyjmijmy że to był ten program. Kilka nieważnych pierdół z posiedzeń rządu i temat który mnie zainteresował. A dokładniej - automatu parkingowe - czy jak kto woli, parkomaty.
Idea automatów ?
Ja osobiście nie widzę żadnych plusów dla parkujących. Idea jest bardzo prosta. Wystarczy spojrzeć na to z perspektywy zwykłego człowieka - pieniądze. Tylko czy dorabianie kosztem innych to dobry biznes. Dla strony przeciwnej na pewno tak. Popatrzmy na to tak. Budżet jest ubogi. Co by tu zrobić żeby zreperować trochę tą sytuację. BUMM !! Ktoś wpada na pomysł tworzenia stref płatnego parkowania. Na początku obejmują tylko główne ulice miast. Później - wszystko rozprzestrzenia się jak dżuma w 1348.
Trochę odbiegłem od tematu i namieszałem ale trudno. Wracając, automaty parkingowe posłużyły za bardzo dobre narzędzie do łatania dziur budżetowych. Tak jak ich przyrodni bracia zwani fotoradarami potrafią dość skutecznie pozbawić gotówki szarych obywateli.
Co mi się nie podoba ?
To nie tak że uważam że fotoradary są złe. Jest to jakiś pomysł, dobry pomysł i był by taki dalej gdyby nie fakt że na siłę ktoś próbuje go usprawnić. Na dzień dzisiejszy pierwsza godzina postoju to 3 zł. Automaty czynne od 8 do 18 ( jeżeli mnie pamięć nie myli ) i wolne od opłat niedziele. Jeżeli wierzyć dziennikarzom ceny mają wzrosnąć, godzinny obowiązywania opłat pewnie też, zabiorą nam jeszcze darmowe niedziele. Wydaje mi się że to lekka przesada.
Gdyby wziąć do ręki mapę wszystkich urządzeń w mieście wyglądało by to mniej więcej tak jak by ktoś zostawił na niej kleksa. Pajęczyna nad miastem i lepkie ręce urzędników sprawiają dość duży problem kiedy nie mamy funduszy ponieważ znalezienie darmowego parkingu graniczy z cudem.
Jeżeli weźmiemy teraz pod uwagę podwyżki to raczej mina nie będzie wesoła. Mając 5 zł zapewne starczy nam na godzinę postoju a jeżeli ktoś chciałby zostawić auto na 8-godzinny dzień pracy to prawdopodobnie więcej wydał by na parking niż by zarobił.
Mieszkając w poznaniu mam przyjemność widzieć takie sytuacje dzień w dzień. Jestem wręcz przerażony tym co się dzieje. Ja rozumiem że ulice w centrum miasta mogą być objęte opłatą ale co powiedzieć o mieszkańcach bloków którzy nie mają dostępu do wyłączonego parkingu. Dlaczego chcąc stanąć pod blokiem muszę zapłacić? Wydaje mi się że miejsce parkingowe przy miejscu zamieszkania to standard. Tylko czekać aż na własnym podwórku zainstalują ci parkomat.
Czy jest jakieś wyjście ?
Można szukać darmowego parkingu ale z doświadczenia wiem że jest to bardzo ciężkie. Jest ich coraz mniej a jeżeli już uda nam się taki znaleźć to bardzo możliwe że będzie on tak oddalony od miejsca docelowego że sensowniej byłoby nie odpalać auta. Można także zaprzestać płacenia. Takiej taktyki raczej bym nie obierał gdyż manat może być dość bolesny. Jedyne wyjście jakie zostaje to wykupić "abonament". Ale z tego co się orientuje jest to dość drogi wydatek.
Słowem podsumowania. Uważam że modernizacja systemu płatnych parkingów idzie w niezbyt dobrym kierunku. Niemniej jednak raczej niewiele możemy zdziałać gdyż wszystkimi sprawami rządzi "góra". My możemy jedynie jednoczyć się w bólu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz